Mój mąż jest strażakiem
Strażacy to zawód powszechnie podziwiany. Jak żaden inny cieszy się wielkim szacunkiem u niemal każdego Polaka. Nic dziwnego, strażacy ratują życie, często z narażeniem własnego.
Ale jak to jest być żoną strażaka? Na pewno jest to wielki stres. Przecież to podobnie jak górnik, nie wiadomo, czy wróci do domu cało i zdrowo. Żony strażaków często narażone są na stresy. Wiele z nich zostaje wdowami. Ale kobiety same coraz częściej zostają strażaczkami, więc problem ten coraz częściej dotyka mężczyzn. Niezależnie od płci druga połowa bohaterskiego strażaka nie ma łatwego życia. Zwyczajni śmiertelnicy nie zdają sobie sprawy, że służba strażaka to też dyżury w święta, nawet te najbardziej rodzinne. Ile wigilii żony strażaków muszą spędzić same z dziećmi, bo mąż gasi pożary w innych domach…
To samo dotyczy Sylwestra. Żona strażaka nie może nawet do końca niczego zaplanować, bo przecież małżonka w razie potrzeby mogą wezwać nawet z urlopu! Zadzwonić mogą w każdej chwili, i już mąż jedzie ratować ludzkie życie. Nie jest łatwo być żoną strażaka. W dodatku „za mundurem panny sznurem”. Wiele kobiet obawia się zdrady, a mąż strażak ma do romansów idealne zaplecze. Jednak większość strażaków to przykładni mężowie i świetni ojcowie, stanowiący prawdziwy wzór dla własnych dzieci. Niestety, często nie ma ich w domu i na pewno woleliby spędzać z pociechami więcej czasu. Zaletą służby w straży jest to, że po piętnastu latach można udać się na wcześniejszą emeryturę. Jest to też służba wcale nieźle opłacana, szczególnie na wyższych stopniach, na które awansuje się po odpowiednim czasie służby.
Pensja składa się może niezbyt imponującej podstawy, ale i z wielu dodatków. Na przykład można otrzymywać dodatki funkcyjne, za staż, za służbę, za wyjazdy na akcje. Słowem, można się utrzymać. Jest to sytuacja jak najbardziej godna pochwalenia, strażacy mają tak ciężką pracę, że powinni być sowicie wynagradzani. W najbliższym czasie zapowiadają się nawet kolejne podwyżki.
Jak zostać strażakiem?
A więc postanowiłeś spełnić swoje młodzieńcze marzenia i zostać strażakiem. Gratulacje. Wcześniej sprawdź, czy spełniasz minimalne wymagania. Po pierwsze, wymagane jest obywatelstwo polskie. Obcokrajowcy mogą dołączyć do straży w swoich krajach macierzystych.
Odebrano ci część praw publicznych? Zapomnij o strażackim mundurze. Musisz cieszyć się pełnią tych praw. Poza tym konieczne będzie zaświadczenie o niekaralności. W ten sposób mamy pewność, że do straży trafią ludzie, którzy nie mieli problemów z prawem. I jeszcze jeden szczegół – trzeba mieć uregulowany stosunek do służby wojskowej. To nie dotyczy kobiet. Najlepiej, jeśli rzeczoną służbę będziesz mieć już za sobą. Ale to jeszcze nie wszystko. Zanim zdecydujesz się na „start” do straży, lepiej naucz się przepisów, według których straż i służba cywilna funkcjonują. Czeka cię z nich egzamin. Do którego lepiej rzetelnie się przygotować. Oczywiście nie można zapomnieć o sprawności fizycznej.
Każdy strażak musi się wykazać ponadprzeciętnym stopniem wysportowania. Jeśli pompki, podciąganie na drążku czy bieganie sprawiają ci trudność, lepiej zapomnij o karierze w służbach pożarniczych. Twoja praca to ciągły ruch, ogromny wysiłek, podnoszenie ciężarów (pomyśl o ludziach, ważących po kilkadziesiąt kilogramów, których czasem trzeba ewakuować!). Dodatkowym atutem, na który zwracają uwagę komisje rekrutacyjne, jest dotychczasowe wykształcenie. Jeśli skończyłeś prawo, ekonomię, zarządzanie, straż powita cię z otwartymi ramionami. Ale nie sądź, że wykształceniem nadrobisz brak formy! Co to, to nie! Nawet kadrowa musi tu być wysportowana, właściwie każde stanowisko jest obsadzane tylko ludźmi, którzy spełniają kryteria strażaka służby ratunkowej, a dodatkowo mają wykształcenie kierunkowe. Jak widzisz od testów sprawnościowych się nie wykręcisz i nic nie uratuje cię przed nimi, jeśli marzysz o pracy w straży. Ale cóż, jeśli spełniasz omówione wyżej wymagania, spróbuj. To szansa na szlachetną służbę, pracę będącą wspaniałą misją, i oczywiście na spełnienie marzeń.
Każdy szanuje strażaków

Strażak to chyba najbardziej poważany wśród zawodów. Mali chłopcy, a często również dziewczynki, od najmłodszych lat marzą o bohaterskich czynach w mundurze i kasku. Przykładem może być bajka „Strażak Sam”. Bohatera wszyscy lubią, bo bohatersko ratuje zagrożonych ludzi i zwierzęta w pracy, a prywatnie jest dobrym, miłym, lubianym człowiekiem. Przecież każdy chciałby takim być. Niestety, niewielu osobom udaje się zrealizować te dziecięce marzenia. Przede wszystkim dlatego, że przed kandydatami na strażaków niemałe wyzwania. Po pierwsze trzeba się wykazać nieprzeciętną sprawnością fizyczną.
Strażak musi przecież dobrze biegać, nosić ciężary czy podciągać się na drążku. Poza tym potrzebna jest duża wiedza z wielu dziedzin. Bo wbrew pozorom strażak to nie tylko bohaterski i sprawny człowiek, wynoszący z pożaru zagrożone dzieci czy zdejmujący koty z drzew. Strażak musi być doskonałym chemikiem, dlatego, że jednym z zadań straży jest zwalczanie zagrożenia chemicznego. I choć są kojarzeni z ogniem, czasami mają wiele do czynienia z wodą.
Strażacy są bowiem pierwszą służbą niosącą pomoc w trakcie powodzi. Pomagają ewakuować ludność, jak i zwierzęta gospodarskie. Do innych zadań straży należy na przykład pomoc, kiedy mieszkańcy znajdą na posesji gniazdo chronionych os. Strażacy dysponują specjalistycznym sprzętem, zamrażają całe gniazdo i wywożą w bezpieczne miejsce, tak że i ludzie i zwierzęta mogą odetchnąć z ulgą. Ale to oczywiście dowodzi tylko, iż strażak musi być osobą wielostronnie wykształconą. Strażacy są często wzywani do wypadków drogowych. Wielokrotnie są na miejscu jeszcze przed pogotowiem.
Dlatego każdy członek straży pożarnej, nawet najniższy stopniem, musi mieć doskonale opanowaną pierwszą pomoc przedmedyczną, ale również podstawowe zagadnienia ratownictwa medycznego. Na strażaków można liczyć, na pewno zjawiając się na miejscu wypadku są w stanie uratować życie. Nic więc dziwnego, że cieszą się wielkim szacunkiem społecznym, a wiele osób w wieku dziecięcym marzy o karierze strażaka.
Marzenia o strażakach.

Jak każdy mój rówieśnik i ja chciałem zostać strażakiem. Chciałem być bohaterem i pomagać ludziom, gasić pożary, uczestniczyć w akcjach ratunkowych. Niestety tam gdzie mieszkałem nie było nawet Ochotniczej Straży Pożarnej, mój kontakt z nimi ograniczał się jedynie do oglądania ich w telewizji. Chciałem jak każdy z nas choć raz z bliska popatrzeć na wóz strażacki, chciałem choć raz w życiu zobaczyć prawdziwego strażaka w akcji. Moje marzenia w końcu się spełniły w przykrych dla innych okolicznościach. Było upalne lato i czas żniw. Ludzie pracowali w pocie czoła starając się wykonać prace przed zachodem słońca. Nagle u sąsiada w stodole pojawił się ogień. Zaalarmowany krzykiem wybiegłem na podwórko.
Wokół gospodarstwa pojawili się pobliscy sąsiedzi, każdy z wiaderkiem, ze stajni wyprowadzano nerwowe zwierzęta, ratowany sprzęt znajdujący się w pobliżu. Z daleka dobiegał już sygnał wozu strażackiego. Wtedy właśnie uświadomiłem sobie że na żywo zobaczę akcje strażaków. Pierwszy wóz strażacki w tumanie kurzy wjechał na podwórze. Z kabiny wyskoczyło 8 strażaków nie pytając o nic przystąpili do rozwijania węży, kierowca wdrapał się na górę wozu i uruchomił armatkę wodną. Woda z ogromna siłą uderzyła w dach stodoły, ogień do tej pory rozprzestrzenił się niemal na cały budynek. Pozostali strażacy rozwinęli węże, jeden strumień skierowali do środka palącego się budynku pozostali polewali dom stojący w pobliżu.
W niedługim czasie pojawiły się pozostałe jednostki. Przystąpili do akcji gaśniczej tak szybko jak pierwsza. W niecałe dwie godziny pożar został ugaszony, pomimo to stodoła spłonęła doszczętnie. Całą akcje oglądałem z zapartym tchem w pamięci pozostały mi strażackie stroje, ich błyszczące w słońcu hełmy, ogromne wozy strażackie. Wtedy to postanowiłem sobie że zostanę strażakiem i nic mnie nie może przed tym powstrzymać. Spełniłem swoje marzenia po 20 latach. Dziś jestem już zaprzysiężonymi strażakiem pełniącym swoje obowiązki. Wiele razy już uczestniczyłem w podobnych akcjach i choć tamto wydarzenie było tak dawano temu pamiętam je najlepiej. Ukształtowało mnie i pozwoliło spełnić marzenie o służbie w Państwowej Straży Pożarnej.
Strażak nie tylko gasi pożar.

Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy ale zadania strażaków nie ograniczają się tylko do gaszenia pożarów. Odbywając szkolenie w jednej z 4 szkół pożarnictwa można zdobyć specjalizacje i wykonywać bardziej specjalistyczne zadania ratunkowe. Działania jakimi zajmują się strażacy to również ratownictwo wodno – nurkowe, ratownictwo medyczne, ratownictwo ekologiczno – chemiczne, ratownictwo wysokościowe oraz ratownictwo poszukiwawczo – ratownicze.
Każda z tych grup to elita polskiego pożarnictwa, najlepiej wyszkoleni i przygotowani do akcji w trudnych warunkach strażacy. Głównym ich arsenałem to wysokiej klasy sprzęt ratowniczy który wykorzystuje się do poszukiwań osób pod gruzami, neutralizacji środków chemicznych, zabezpieczenia i ewakuacji ludzi z wysokości, pomocy medycznej jak również poszukiwań w rzekach i akwenach wodnych. Każda z tych grup jest w stanie dotrzeć na miejsce wypadku i rozpocząć akcje ratunkową lub poszukiwawczą w kilka do kilkudziesięciu minut a wszystko to dzięki helikopterom ratunkowym. Pomimo świetnego wyszkolenia specjalistycznych grup ratowniczych oraz najnowocześniejszego sprzętu strażacy posługują się specjalnie wyszkolonymi psami. Pomagają one w odnajdywaniu ludzi pod zawalonymi domami, tam gdzie trudno dotrzeć ze specjalistycznym sprzętem.
Ci mali bohaterowie są czasami trzonem jednostek ratowniczych. Stają się nie tylko zawodowymi strażakami ale również maskotką i najlepszym przyjacielem strażaków. Bez specjalistycznych służb strażackich którzy są podobieństwem oddziałów specjalnych służących w wojsku, prace ratunkowe były by bardzo ciężkie. Szczególnie ma ta znaczenie przy katastrofach wysokościowych, po trzęsieniach ziemi, wodnych wypadkach lub skażeniu środowiska. Bycie w takiej grupie to szczególne wyróżnienie i szczególne wyzwania oraz potrzeba największego poświęcenia. Jednostki takie niezbędne są w każdym rozwiniętym państwie, gotowe do najtrudniejszych akcji i poświęceń. Czasami tylko one decydują o tym czy są szanse na przetrwanie katastrofy. Obyśmy korzystali z nich jak najmniej.