Akcja straży w okolicach placu Wolności
Mieszkańcy budynków przy placu Wolności przeżyli dziś nad ranem chwile grozy. Kilka chwil po ósmej na środku placu rozległy się strzały, a zaparkowany między klombami samochód stanął w ogniu.
Na szczęście, już po kilku minutach na miejscu pojawili się strażacy. Były to ćwiczenia lokalnej straży pożarnej. Płonący samochód został ugaszony przy pomocy najnowocześniejszego sprzętu, sprowadzonego w ostatnim czasie do miasta. Akcja została przeprowadzona szybko i sprawnie, tak że gdyby nie były to ćwiczenia, a prawdziwe zdarzenie, na pewno nikt by nie ucierpiał. Strażacy w szybkim tempie wkroczyli do najbliżej znajdujących się budynków. Ewakuowano klientów kupujących bułki w piekarni za rogiem. Mieszkańcy wylegli na ulicę, a osoby pozostające w domach zostały poproszone o ich opuszczenie. Mimo tych drobnych niedogodności nikt nie narzekał, każdy chętnie współpracował ze strażakami. – Co mi niby z tego przyjdzie, jak zacznę protestować!
Dziś będę narzekać, że stracę tych kilku klientów i kilka złotych – powiedziała właścicielka piekarni – ale jutro mogę stracić i dom, i firmę, jeśli straż mi nie pomoże! Z chęcią i zawsze pomagam strażakom, tym razem nie będzie wyjątku.- Inni mieszkańcy prezentowali podobne opinie. Przeważało zrozumienie dla akcji. Najlepiej bawiły się dzieci. Sześcioletni Przemek świecącymi oczyma wodził za strażakami, obiecując sobie, że jak dorośnie to dołączy do ich drużyny. Na zakończenie akcji strażacy podziękowali mieszkańcom za współpracę i pomoc, przeprosili za niedogodności i wyrazili nadzieję, że żadne tego typu wypadki w rzeczywistości nie będą miały miejsca. Gdyby jednak stało się inaczej, lokalna jednostka straży jest doskonale przygotowana. Dysponuje też odpowiednim sprzętem. Ponieważ ludność cywilna zwyczajowo bardzo szanuje strażaków, chętnie z nimi współpracuje. Dzięki temu wszelkie czynności ewakuacyjne przebiegają sprawnie. Cała akcja została sfilmowana i zostanie zaprezentowana w telewizji regionalnej po wiadomościach.
Przyczyny pożarów
Ogień od milionów lat służy ludziom, dzięki niemu możliwy był wszelki rozwój, a także przetrwanie naszego gatunku w chłodniejszych klimatach. Nie zastanawiamy się nawet, jak wiele od niego zależało. Niestety, nie od dziś ogień jest też wielkim śmiertelnym zagrożeniem. Mimo rozwoju techniki i postępu cywilizacji, do dziś ludzie giną w pożarach. Choć strażacy dysponują najnowocześniejszym sprzętem i są doskonale przeszkoleni, niestety wciąż dochodzi do tragedii.
Najczęstszą przyczyną pożaru jest nieostrożność, w dodatku nasza własna. Jest statystycznie najczęstszą przyczyną pożaru nieostrożne posługiwanie się otwartym ogniem. Dotyczy to oczywiście palaczy. Fajki, papierosy… Rzucony z okna jadącego samochodu niedopałek może być przyczyną eksterminacji zwierząt w płonących hektarach lasu. Może spalić plony, jeśli nieopatrznie będzie rzucony na pole. Nie wspominając o występującym w każdym przypadku ogromnym, śmiertelnym zagrożeniu dla ludzi.
Niedopałek to także częsta przyczyna pożaru w mieszkaniu czy domu. Ileż to razy palacz zasnął z papierosem w ustach, papieros ten następnie wypadał mu na podłogę, zajmował się dywan, od niego gazety na stole czy firanki i tragedia gotowa. Wydaje się oczywistym, że niedopałków nie należy pozostawiać w magazynach i zakładach, gdzie składowane lub produkowane są materiały palne. Co z tego, iż tak nam się wydaje! Wciąż nie brakuje osób gotowych realizować swój nałóg nawet w takich miejscach. To oczywiście grozi wybuchem czy naprawdę bardzo niebezpiecznym pożarem. Przypomnijmy, że za palenie w takich miejscach grozi wysoka kara. Kolejna przyczyna pożaru, w dodatku również będąca dowodem nieodpowiedzialności, aby nie powiedzieć głupoty, to palenie ognisk w lesie. Często ma to miejsce pod wpływem alkoholu. A lasy często, choć wcale na to nie wyglądają, są przesuszone. Nikogo nie trzeba przekonywać, że wystarczy iskra! Czy tym osobnikom warto przypominać, że minimalna odległość ogniska powinna wynosić sto metrów.